Niżej przedstawiamy recenzje prasowe płyt hiszpańskich wykonawców, dostępnych w polskich sklepach.
O Flamenco Chill - vol.2:
Gazeta Wyborcza:
[...] to kolejna część wydanej w ubiegłym roku składanki "Flamenco Chill" prezentującej artystów, którzy połączyli klubowe brzmienia longue i chillout z muzyka flamenco. Mamy tu znane z występów we Wrocławiu zespoły Giulia y Los Tellarini i ich spokojne, akordeonowe "La Ley Del Retiro" oraz grupę Almasala z elektronicznym, trochę jungle'owym "Els nens sense Memoria" oraz akustycznym "Asoma Tu Carita", w którym dominują solówki klarnetu. Dokonania francuskiego Deep Forest, z tym że oparte na flamenco, przypomina "Zambra" braci Francisca i Nacha Sotomayor, ale już ich drugi utwór, akustyczny "Solea intro", to ukłon w stronę andaluzyjskiej tradycji. Jest też znany z pierwszej części Freddy Marquez i jego pełne przestrzeni i elektroniki "Colores de amanecer" oraz "Dame papeo", po synkopowany rytmy bulerias sięga Callejero. Tanecznie, po latynosku zagrane są dwa utwory grupy Costo Rico z Barcelony [...] Rafał Zieliński -Gazeta Wybrcza
Dziennik - Gazeta Prawna (24. grudnia 2009):
Mili Państwo, miejcie litość. Nad sąsiadami i nad sobą. Nie bawcie się w sylwestra przy radiowej sieczce. A przynajmniej nie nad ranem. To najwyższa pora, by posłuchać czegoś w klimatach flamenco a la moderne. Ta płyta Was nie rozczaruje. Lekko się przy tym tańczy, lekko się tego słucha. Na scenie m.in. Almasala, Costo Rico, Giulia y Los Tellarini ‘[…] – krótko mówiąc najbardziej powabne kobiece głosy na południowy zachód od Pirenejów. Ogień, nostalgia i szyk. Olaf Szewczyk; Dziennik - Gazeta Prawna
Smart:
Hiszpański lounge, idealny na niespieszne i pogodne wieczory, ale też wypełnione melancholią zimowe popołudnia. Jarosław Matuszewski - Smart
Glamour
Odrobina nowego brzmienia w gorących hiszpańskich rytmach Katarzyna Kaczmarek -Glamour
COSTO RICO:
Cosas Ricas
Glamour Wakacje wydają się być za tysiąc lat i jedyne, czego pragniesz, to podróż w ciepłe, niezwykłe miejsce. Jeśli nie masz opanowanej sztuki teleportacji, to polecam podróże muzyczne. Po pierwsze barcelońskie "Cosas Ricas" (smakołytki) w rytmach ska i reggae zespołu Costo Rico - faktycznie smaczne.
Katarzyna Kaczmarek
Glamour, nr 2 (83) 2010
Polska, The Times: Barcelona: najbardziej kolorowe i kosmopolityczne miasto Europy. I tam, w wielokulturowym tyglu, powstają najbardziej niezwykłe muzyczne mieszanki. Takie jak Costo Rico. Czego tu nie ma: flamenco, reggae, ska, rumba, salsa i pop wymieszane w idealnych proporcjach i okraszone zmysłowym wokalem Meri Lopez. Takie perełki rzadko docierają do nas, więc jeśli szukacie w muzyce pozytywnych wibracji, nie przegapcie.
Marek Świrkowicz,
Polska The Times
CKM: Chcesz podczas tegorocznego karnawału zmienić się na kilkadziesiąt minut w namiętnego Południowca oraz rozgrzać biodra swoje i kruczowłosej partnerki podczas gorącego tańca? Polecamy ci natychmiastowe nabycie krążka zespołu z Barcelony, który w rodzimej Hiszpanii jest czczony bardziej niż samochody z logo Seata. To naprawdę niezły pop zmieszany z reggae i ska. Michał Jośko- CKM
DZIENNIK:
Costo Rico to
wschodząca gwiazda z Barcelony. „Cosas Ricas”, drugi album Katalończyków, jest ich debiutem poza granicami Hiszpanii. Udanym. Największe atuty: przede wszystkim Meri Lopez
śpiewająca z pasją i barwą, roztańczonym, akuratnie, nieprzesadnie rozwibrowanym głosem, a także
machina rytmiczna [...]
Wyróżnikiem zespołu jest swobodne nurkowanie zarówno w tradycjach muzycznych Półwyspu Iberyjskiego, jak i w rytmach basenu Morza Karaibskiego. Słychać reggae, echa calypso i ska. Na koncertach musi to brzmieć na piątkę.
Olaf Szewczyk, Dziennik
DOLORES VARGAS "El toro de la vida"
Polska, The Times:
[...] hiszpańska muzyka zawsze rządziła się nieco innymi prawami, przesycone duchem radosnej rumby i nawiązujące do brzmień flamenco songi pani Vargas naprawdę mogą się spodobać[...] Marek Świrkowicz, Polska The Times
Duży Format (Gazeta wyborcza):
"
Niesamowita lekcja historii iberyjskiego popu. Dolores Vargas to hiszpańska wokalistka, której wielka kariera trwała od lat 50-tych po 70-te. "El toro de la vida" to zbiór jej największych przebojów - niby zwykły składak, a
słucha się go
z wypiekami na twarzy.
Dolores [...]
śpiewa niesamowitym, porażającym energią głosem balansującym gdzieś na granicy pierwotnej, folkowej surowości klasycznego hiszpańskiego flamenco i współczesnej estetyki piosenkowej. Taka sama jest i towarzysząca jej muzyka - momentami oszczędna, bardzo tradycyjna, momentami rozbuchana aranżacyjnie wedle festiwalowych standardów sprzed kilku dekad.
Rzecz niezwykła - słuchamy nagrań dokonanych dobre kilkadziesiąt lat temu, a jednak siła interpretacji Dolores sprawia, że ani przez chwilę "El toro de la vida" nie wydaje się materiałem retro. " Robert Sankowski - GW Gala:
Gwiazda iberyjskiej muzyki rozrywkowej drugiej połowy XX w. Jej styl to
piękna mieszanka tęsknej muzyki katalońskich Cyganów,
popu i flamenco. Dolores Vargas zapoczątkowała styl zwany rumba catalana, na którym wzorują się tacy artyści jak Gipsy Kings. Płyta z
achwyca designerskim wydaniem nawiązującym do czasów sprzed rewolucji cyfrowej.
Warto! Piot Łomnicki - Gala
Dziennik/ Gazeta Prawna:
Co za temperament! Dolores Vargas (ur. 1930) jakimś pokrętnym ciągiem skojarzeń przywodzi na myśl naszą rodzimą wokalistkę Karin Stanek – z lekko zachrypniętym na krawędziach głosem, z jakby łobuzerską, chłopczycowatą zadziornością każącą podejrzewać, że dorastała w nienajlepszej dzielnicy swojego miasta. I z tą okazjonalną furią hiszpańskiej donny, która przyłapała kochanka in flagranti. Vargas to ikona, jedna z największych diw Półwyspu Iberyjskiego. Zarówno o jej życiu, jak i tajemniczym zniknięciu (samobójstwo? Ucieczka w objęcia sekty?) krążą legendy.”El toro de la vida” to zbiór jej największych przebojów, z którymi zwyczajnie trzeba się zapoznać. Olaf Szewczyk - Dziennik / Gazeta Prawna
Smart:
Słynne hiszpańskie hity z lat 70-tych na płycie typu "the best of" wokalistki, która była wówczas gwiazdą Półwyspu Iberyjskiego. Gorące rytmy. Jarosław Matuszewski - Smart
Giulia y Los Tellarini "Eusebio"
GLAMOUR:
Na rozleniwiający gorący i porywisty wiatr, podczas burzy i tuż po deszczu - niezależnie od letniej pogody - proponuję hiszpańskie rytmy z domieszką Meksyku. Zespół Giulii jest autorem piosenki "Barcelona" - muzycznego motywu filmu "Vicky Cristina Barcelona". Płyta "Eusebio" jest w tej urokliwej atmosferze - czyli sentymentalnie, czasem tęsknie, ale też ogrzewająco i relaksująco. Glamour
GAZETA WYBORCZA
"Uwaga!
Ta płyta uzależnia. Będzie za nami łazić, zamęczać nas i zmuszać do następnych przesłuchań. [...] Te piosenki pachną i jest to zapach Morza Śródziemnego, nocy i zagubionych w zaułkach starych dzielnic knajpek z domowym winem." Robert Sankowski - Gazeta Wyborcza
NEWSWEEK:
"Wygląda na to, że popularności nowej hiszpańskiej piosence, jakże innej od wyliniałych szansonistów w rodzaju klanu Iglesiasów, przydało kino.
[...] Giulia nie jest pierwszą hiszpańską gwiazdą, jaka do serc fanów trafiła przez ekran. [...]
Zarówno pamiętne „Porque te vas”, jak „Barcelona” czy „Pa ti no es ná” to świetne kawałki. I tylko wskutek dominacji rynku anglosaskiego nie mamy dostępu do całego legionu innych ciekawych wykonawców zza Pirenejów. Może nie rewolucjonizują oni muzyki, ale doprawiają ją czymś, czego próżno szukać w produkcjach londyńsko-nowojorskich. Właśnie owym „duende”."
Filip Łobodziński - Newsweek
JOY:
"Byli jednym z tysięcy hiszpańskich zespołów. Do momentu gdy ich album "Eusebio" wpadł w ręce Woddy Allena. [...] Płyta "Eusebio" stała się światowym hitem. I słusznie. Tych lirycznych chansons popartych iberyjskim temperamentem [...] chce się słuchać na okrągło.
Rafał Księżyk - Joy
DZIENNIK:
[...] Decydując się oprawić swój film "Vicky Cristina Barcelona" muzyką tej
mało znanej grupy, wykazał się świetnym gustem. Głos Giulii - ciemny,
zmysłowy, gorzkawy, ironiczny, ale z romantyczną nutą - to główny atut
Katalończyków, ale tło również zasługuje na toast. Giulia y Los
Tellarini to jedna z tych muzycznych cyganerii, które najlepiej brzmią o
czwartej nad ranem. Melancholijna trąbka, akordeon, gitara, piosenki o
samotności i krętych ścieżkach ludzkich serc. Olaf Szewczyk - Dziennik
Almasala "Eolh"
METRO: Nie ma co ukrywać - uwielbiam Hiszpanię, i wszystko co hiszpańskie [...] Ale są takie chwile, kiedy uwielbiam ją jeszcze bardziej [...] Tak samo było kiedy stanąłem na trybunach Santiago Bernabeu - stadionu Realu Madryt, i kiedy po raz pierwszy spróbowałem paelli. I tak też się stało, kiedy wrzuciłem do odtwarzacza płytę Almasali - "Eolh". [...] Znajdą tu coś dla siebie i ortodoksi spod znaku flamenco [...] a nawet miłośnicy popu [...]
Andrzej Kulasek, Metro
NEWSWEEK
Niedawno Iberia rzuciła na nasz rynek [...] rodowitą Hiszpankę Palomę Povedano Díaz i jej zespół Almasäla. [...] Jeżeli wredny los nie stanie okoniem, ognista Paloma i poetyczna Giulia mogą odmienić stereotyp, jaki nadwiślański lud ugruntował sobie na temat muzyki hiszpańskiej. Przeciętny zjadacz schabowych, zapytany o to, co się gra za Pirenejami, odpowie bez wahania: „Olé! Flamenco”. Jak każdy stereotyp, także i ten ma solidne oparcie w rzeczywistości. Flamenco [...] jest na tyle charakterystycznym i egzotycznym, od razu rozpoznawalnym stylem, że stała się bardzo wyrazistym symbolem. A Hiszpania to nie tylko przejmujący, z głębi trzewi płynący śpiew cante jondo i gitarowa ekwilibrystyka mistrzów flamenco. To zadziorne tańce kastylijskie i katalońskie, orkiestry dęte Asturii, baskijskie ballady. [...] Nie zapominajmy też o silnych związkach kulturowych z dawnym imperium kolonialnym. Może z tej mozaiki, która stanowi esencję hiszpańskości, bierze się swoisty eklektyzm współczesnych iberyjskich twórców ambitnej muzyki pop [...]
„Eolh” to też prawdziwy koktajl muzyczny, który nie może się nudzić.
Obok typowego przeboju, jakim jest otwierający płytę „Caminando por la calle”, melodyjnego i komercyjnego, pojawiają się zarówno pieśni w stylu flamenco, jak i rześkie rumby, i leniwe trip-hopowe smaczki. Chwytliwe, a niebanalne „Pa ti no es ná” na przykład to osobliwa, ognista wersja folkowej ballady z domieszką flamenco. W moim ulubionym utworze „Asoma tu carita” do cygańskich motywów dochodzi… klarnet, zabarwiając je nastrojem zgoła klezmerskim. Stereotypowe skojarzenia z flamenco są więc niby uzasadnione, ale w muzyce Palomy i jej kolegów jest coś więcej. [...]"
Filip Łobodziński (Newswwek)
ELLE: "Połączenie najgorętszych rytmów z południa i północy słonecznej Hiszpanii [...] wyraźne są też wpływy latynoskie. Jest flamenco z Andaluzji i rumba rodem z Kuby. Są emocje, rytm i słońce. Wszystko, co jest nam potrzebne latem. " Dziennik: "Sympatyczna próba adaptacji tradycji muzycznych Półwyspu Iberyjskiego do wymogów współczesnej muzyki... rozrywkowej? Wróć - radiowej. Takiej, która ma szanse trafić na playlisty. Lepsze echa flamenco z gdzieniegdzie ułatwionym podkładem - choć słychać i piękne rasowe gitary- niż sieczka z anglo - amerykańskich fabryk przebojów. Zwłaszcza, że
Almasala ma naprawdę dobry głos - ciepły, radosny, z hiszpańskim pazurem. Poza brzmieniami tradycyjnymi dla tego rejonu, z silnym arabskim nalotem,
słychać echa gorących rytmów Ameryki Łacińskiej . Jest zatem i andaluzyjska solea, i kubańska rumba, i argentyńskie tango. I dużo słońca." Olaf Szewczyk, Dziennik Polska The TIMES: "[...] urokliwa stolica Katalonii stała się Mekką muzycznych rebeliantów z całego latynoskiego świata, [...] Tradycyjne style w rodzaju rumby, samby, a nade wszystko flamenco stają się dla nich punktem wyjścia [...] Jedną z takich buntowniczek jest niejaka
Paloma Povedano, ukrywająca się pod tajemniczym pseudonimem
Almasala.
Andaluzyjska piękność, wychowana w przesiąkniętej egzotyczną arabską aurą Kordobie, po latach tułaczki po hiszpańskich [...] postanowiła ostatecznie osiąść w Barcelonie i przełożyć na dźwięki wszystko to, czego się po drodze nauczyła. [...]
Debiutancki
krążek hiszpańskiej artystki znakomicie wprowadzi was w bajecznie kolorowy, a wciąż nie do końca nad Wisłą odkryty świat współczesnego flamenco. Niech was bowiem nie zmylą foldery turystyczne [...] prawdziwa dusza tej ognistej muzyki drzemie dziś nie w wielkich, starannie wyreżyserowanych widowiskach w rodzaju "Sangre Flamenca" czy spektaklach prezentowanych za odpowiednią opłatą w hotelach na Costa Brava, ale właśnie na barcelońskich ulicach, gdzie młodzi muzycy z równą ochotą sięgają po gitary klasyczne i kastaniety, co po samplery i gramofony.
W efekcie powstaje muzyczny kolaż, który słyszymy na "Eolh":
porywający miks zadziornych brzmień flamenco, latynoskiego feelingu, uczuciowości rodem z tango, triphopowych rytmów, rockowych gitar i popowej gładkości. A wszystko
okraszone mocnym, egzotycznie podkręconym głosem pięknej Palomy i gościnnymi występami śmietanki barcelońskiej sceny. [...]"
Marek Świrkowicz, Polska The TIMES Przegląd:
O ile otwierająca album piosenka :Caminando por la calle" [...] nie zapowiada szczególnych atrakcji, o tyle reszta ma sporo smaczków i ciekawostek: a to smyczki w multikoulturowym "Pa ti no es na", a to kubański fortepian w "Reina da Ruma", czy klezmerski klarnet w "Asoma tu carita". Nie zabrakło też elektroniki (wpadająca w ucho "Els nens sense memoria"). Jednak wiodącym tematem w tej mieszance jest flamenco - Paloma Povedano, autorka i współautorka wszystkich utworów [...] do jej charakterystycznego, wyrazistego wokalu Juanjo "Potato" Barrenda dodaje bardzo interesującą gitarę flamenco. [...]
Aleksandra Pańko, Przegląd
"[...] Zespół znalazł się w pierwszej dziesiątce listy World Music Charts Europe, co już stanowi świetną rekomendację. Chociaż
płyta "Eolh" właściwie żadnej rekomendacji nie potrzebuje. Pełna tęsknoty, miejscami niepokojąca, miejscami radosna muzyka broni się sama. 10 kompozycji, kompozycji których nie powstydziłby się sam Tony Gatlif. Gdy zamykam oczy, na miiejscu Zano i Naime - bohaterów z filmu
"Exils" widzę Palomę, wraz z którą odbywam muzyczną podróż z Krakowa, Barcelony, Berlina (bo nie jest to istotne) do jej rodzinnej Kordoby. Liczy się sama droga.
Na krążku mieszają się różne elementy: beztroskie śródziemnomorskie dźwięki, latynoskie i jamajskie
rytmy, hiszpańska buleria, echo muzułmańskiej okupacji oraz arabska harmonia. [...]" Magazyn Moveout
Freddy Marquez "Siesta" Gazeta Wyborcza: "[...]W większości utworów obok dźwięków gitary czy kastanietów usłyszymy sporo sennej, chilloutowej elektroniki. To połączenie nie drażni, przeciwnie - delikatne, snujące się chilloutowe szemranie elektronicznych podkładów okazuje się wymarzonym tłem dla gitarowych popisów. [...] To płyta w rodzaju tych, które najlepiej sprawdzają się w leniwe letnie popołudnie. Ale i w grudniowy wieczór przyjemnie podgrzeje atmosferę."
Robert Sankowski, Gazeta Wyborcza
"Lekarstwo na zimową deprechę. Nic nie koi tak jak iberyjskie klimaty chill. I dobrze się dzieje, że na rynek trafia właśnie płyta Freddy'ego Marqueza, bo za oknem powodów do radości niewiele [...] Już po wysłuchaniu pierwszego utworu "Flamenco en llama" wiemy, że będzie bardzo dobrze. Mieszanka muzyki klubowej z tradycyjnym flamenco w wykonaniu Freddy'ego to czysta przyjemność. Szkoda tylko, że do krążka wydawca nie dołącza dłoni, które mogłyby zrobić nam masaż [...]" miesięcznik Smart
"Miast odstawić flamenco do lamusa jako muzykę dla zgredów i turystów, Hiszpanie sięgają po stare nagrania, okraszają je triphopowymi lub house’owymi bitam i eksportują jako flamenco chill. Stąd wzięła się „Siesta”. [...] Marquez dobrze wie jak łączyć stare z nowym, a przy okazji ma rzadkie u zatwardziałych elektroników wyczucie smaku." Polska The Times
"Chociaż tegoroczne lato jest już tylko wspomnieniem, wydawnictwo Iberia Recordrs funduje nam ciepły kawałek hiszpańskiego słońca. Jest nim płyta "Siesta" Freddy Marqueza [...] Jest niedziela. Idealna pora na Sjestę. [...] Zaczynamy popołudniowy relaks [...] Gitara akustyczna i głos ludowego pieśniarza. Robi się etnicznie. Następnie "Da me Papeo". Pieśniarz schodzi na dalszy plan, przykryty lekką pianą elektroniki. Idealnie komponuje się z hiszpańską gitarą i kastanietami. Moje serce nagle przyspiesza wraz z mocnym, industrialnym rytmem, któremu pomaga solidna gitara basowa w utworze "No mas lagrimas". Przestrzeni nadaje mu ciekawy orientalny instrument. Czwarty "quiero despertar" jest jak dzikie zwierzę. Piątka porywa do rytmicznego tańca. "Colores de amanecer" zwalnia zupełnie jak podczas sjesty. W tle słychać słychać powtarzalny rytm i graną struna po strunie południową melodię. [...] To płyta dla miłośników muzyki spod znaku Gothan Project, tylko że z elementami flamenco, a nie tanga. Spójna stylistycznie, idealna na słoneczne niedzielne popołudnia popijane dobrą kawą." SEMESTR
"Artysta z Barcelony w muzyce klubowej nawiązuje do flamenco [...] Charakter tej chwytliwej hybrydy dobrze oddaje m.in. utwór "Flamenco en llama" i szlagierowy kawałek "Quiero despertar". Życie Warszawy
"Jeżeli należycie do miłośników kraju corridy, Costa Brava i flamenco ta propozycja musi znaleźć się w waszej domowej kolekcji. Macie okazję zasmakować w dźwiękach, które nie są zbyt trudne (jak np. pure flamenco), ale nie są również zbyt banalne [...] Moveout
Flamenco Chill - V/A
"Nadeszła jesień, mamy [...] i 2 wydawnictwa, które z pewnością uciesza miłośniczki wyciszających, spokojnych, miękkich dźwięków. [...] Flamenco Chill to muzyczna uczta inspirowana muzyką hiszpańską" Olivia
"[...] Można by się długo rozpisywać o walorach tej składanki. Oprócz tego, że utwory dobrane zostały perfekcyjnie, płyta ta znakomicie oddaje charakter współczesnego flamenco w postaci chill." Estrada i Studio
-------------------------------------------------------------------------------
"Spokojna nostalgiczna muzyka prosto z Hiszpanii [...]" Claudia
--------------------------------------------------------------------------------
"Teraz trend: Flamenco CHILL.
Spokojna leniwa muzyka klubowa [...]
Klasycy, Nacho Sotomayor, czy zespół Chambao, wprowadzą Cię w nastroj nostalgicznego relaksu." Twój Styl
--------------------------------------------------------------------------------- [...] sięgnijcie po Flamenco Chill. Zestaw tematów flamenco podrasowanych elektroniką w rozsądnych, niezagłuszających dusznego klimatu proporcjach Przekrój